• Wpisów:26
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:45
  • Licznik odwiedzin:1 420 / 1953 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Chyba się przejechałem na kimś. Na pewno się przejechałem.






Ja pierdolę, serio? Nawet nie zdążyłem się dobrze zakochać a tu już chuj z tego. I weź tu traktuj kogoś wyjątkowo to Cie w dupę kopnie.

Nie wyjątkowo, z czuba.

  • awatar Amta: tęsknie za Tobą tutaj! :(
  • awatar jambalaya: Mój Mały Romantyku, mam nadzieję, że ciąłeś w poprzek, nie wzdłuż. Zakochuj się w tym co trzeba, a nie się szmacisz!
  • awatar Amta: o kuuurde, nie dobrze. zjebane zycie, trzymaj sie tam!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
CHyba się zakochałem
  • awatar Amta: ps. oby Twoja miłość okazała się chodź prawdziwa do tej drugiej osoby.
  • awatar Amta: Chyba się z tego cieszę. ;)
  • awatar nołnormal ;3: *__* / wpadnij i skomentuj ostatni wpis ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Wakacje pełną parą idą, nie mam czasu ani ochoty cokolwiek tu pisać bo dużo się dzieje. Może na koniec wakacji zrobię jakieś podsumowanie, teraz to by było bezsensu bo jeszcze 3 miechy laby niecałe.

Postanowiłem sobie ,że do końca wakacji zrobię sobie brzuszek. Taki ładny jak na obrazkach dla 16 letnich fanek. Nie mam pomysłu jeszcze jak to zrobię ale wiem, że się uda. Odbiło mi, jeszcze wyjdzie na to, że się zmienię na lepsze ?


  • awatar jambalaya: polecam Ewe Chodakosko
  • awatar D.N.A: ha też lubię takie brzuszki i również o takim marzę, zacznij ćwiczyć ;) co dziennie np AbS?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
NIE MAM PYTAŃ, JEST ZAJEBIŚCIE, LEPIEJ NIŻ PO ĆPANKU BĄDŹ WÓDECZCE. NIGDY NIE CZUŁEM LEPIEJ, NIECH TO TRWA!!!!!!!!!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W sumie nie wiem co ja mam w głowie czasem. Nie jestem chory, nie jestem ograniczony w sposób fizyczny czy umysłowy. Mam gdzie spać, co jeść i zarabiam na siebie więcej niż wydaje. Mam dostęp do wszystkiego czego zapragnę i mogę zrobić co zechcę. Jeśli ja narzekam, że coś mi nie pasuje to chyba popełniam grzech. Jaki? Może pycha, może nieumiarkowanie (niekoniecznie w jedzeniu i piciu)?

Kurwa, zawsze stawiałem się na pozycji kogoś gorszego, a bo nie mam na ten moment tego czy tamtego a nie dostrzegłem co mam. Nie potrafiłem się cieszyć z prostych rzeczy które dla innej osoby mogą być tylko marzeniem. Jest mi za siebie wstyd...

Oczywiście, z drugiej strony wiadomo, że każdy chce mieć więcej niż ma w danej chwili. To nic złego. Ale czy olewanie tego co jest w tym momencie na rzecz tego co chce się zdobyć w przyszłości nie czyni nas nieszczęśliwymi? Ze sobą, ze swoim życiem?

Na wszystko przyjdzie czas jeśli się tego chce - Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy .
 

 
Jak jest chujowo to nikogo nie ma w koło,
Jak jest dobrze to "jestem z Tobą, kolo"


 

 
Zastanawiam się ile już było w moim życiu osób, którego pewnego razu widziałem ostatni raz. Czy mogłem temu jakoś zapobiec, czy sam nie chciałem by daną osobę ujrzeć ten ostatni raz?

Ciekawe czy osoby które chcą od nas odejść podświadomie przesyłają nam jakieś sygnały wręcz krzyczące "proszę, zatrzymaj mnie" czy raczej okazuje się, że nie znaliśmy drugiej osoby na tyle by zaobserwować w niej jakieś poważniejsze zmiany zwiastujące odejście...

Nie przypominam sobie nikogo kto zdradzał jakieś myśli samobójcze czy po prostu miał dość życia ale nie miał odwagi by się zabić. Może to przeoczyłem, może nie mam pojęcia czy mogłem jakoś uratować ludzkie życie.

Wszak prawdziwe jest "Im mniej wiesz tym lepiej śpisz". Z drugiej strony zamieńmy wiesz i śpisz miejscami - czyta, brudna prawda...
 

 
To się powoli robi dziwne, zaczynam tracić nad sobą kontrolę. Dziś koło południa coś we mnie wstąpiło. Zacząłem się pocić, całe ciało rozpoczęło drganie w bliżej nieokreślonym rytmie. Białka oczne zalała czerwień a z kącików ust poczęła wydobywać się piana. Straciłem na ten moment słuch, gdyż nie słyszałem niczego co się działo dookoła mnie. Węch, bo zamiast zająć się wąchaniem pięknych zapachów z kuchni to nawet nie zanotowałem, że coś się tam robi. Natomiast wyostrzył mi się wzrok, widziałem wszystko bardziej wyraziste i w pełniejszych kolorach. Coś jakby wszyscy nosili sprane ubrania a Ty widzisz piękny, wydatny kolor. Siła która opanowała moje ciało rzuciła się do szafy w której trzymam moje ubrania. Zaczęła z niewyobrażalną prędkością wyrzucać rzeczy zbędne i brzydkie a szczędziła tylko tym, który w jej mniemaniu można uznać za zdatny do użytku.

To było jakbym wpadł w tornado i mnie wessało, zaczęło kręcić i wyrzuciło potarganego po wszystkim. Gdy doszedłem do pełni władzy nad sobą okazało się, że w mojej garderobie zostało raptem kilka ubrań a resztę powoli zaczął zajmować ogień. No może nie do końca, te rzeczy które zostały naznaczone piętnem "do wyrzucenia" wylądowały w wielkim pudle. Oddam je do domu dziecka czy coś. Wszak mam dobre serce .

Teraz pojawił się problem. Żeby mój gust był akceptowalny musiał bym wytłuc pół globu z naciskiem na oszczędzenie ludzi którym wystarczy listek laurowy by czuć się odzianym.

Chcę sobie uaktualnić szafę ale kompletnie nie wiem co jest fajne, zwykle kupuje tak jak mi się podoba ale często są to nietrafione zakupy. Wątpię, że ktokolwiek mi coś doradzi bo nikt nie czyta mojego blogaska poza 2-3 osobami plus kto by dotrwał do tego miejsca w notce? Ale jak ktoś się orientuje mniej więcej to byłoby mi niezmiernie miło otrzymać pod tą notką parę linków do ubrań, bądź na skrzynkę. Cena nie gra roli, się zarabia c'ne . Jednak bez przesadyzmu czyt. rurki czy koszulka z dekoltem . Dzięki


Nie mam pojęcia jaka piosenka pasuje do tej notki więc rzucam coś co lubię
 

 
Wylosowana piosenka to:


Mam sporo za kołnierzem, w sumie to wielu rzeczy się wstydzę do dziś. Parę zapomniałem. Paru żałuję a parę okazało się piękną przygodą do zapamiętania na całe życie.

Nie chciałbym niczego zmienić, no prawie niczego. Gdyby nie wszystkie doświadczenia które przeżyłem nigdy by mnie nie było w tym miejscu i nie byłbym tym kim jestem teraz.

Chciałbym zmienić tylko jedną rzecz, cofnąć się w czasie i móc powiedzieć o tej sprawie ,że nie mam jej na sumieniu. Poczuć ulgę...
 

 
Na prawdę!

KAŻDY JEST INNY, KAŻDY JEST WSPANIAŁY TYLKO TRZEBA TO W NIM ODKRYĆ!!!

Ale mam dobry humor, chyba się naćpałem


Kocham Was wszystkich nawet jak nie czytacie, wielka miłość dla Was i niech Bóg nad wami czuwa!!

Dla mnie wszyscy jesteście wspaniali i wyjątkowi, jebać zdanie zawistnych! Taka para oczu jak u Ciebie mogła powstać tylko w wyjątkowym ciele u wyjątkowej osoby !
 

 
Wylosowana piosenka to


Do tej piosenki mogę się odnieść Ja, Ty, On, Ona i każdy kto choć trochę czuje się samotny bądź niechciany, bez swojego miejsca w życiu.

Ciężko pisać na ten temat bez nostalgicznego nastroju więc pozwolę sobie zacytować parę wersów z tego utworu które sam bym pewnie napisał ale innymi słowami w tej notce.

"Szczyle idą w hardkor, mnie już nic nie dziwi,
Frajerów czuć na kilometr, uważaj na tych prawdziwych,
Przez czarne noce i niejasne dni,
Szukamy domu - My bezpańskie psy!"

"Jak jesteś sam ze wszystkim, zaczynasz srać na wszystko,
Nikomu niepotrzebny, ty nie podejdź za blisko,
Jak pies, który był bity, kiedy zobaczy rękę,
Nawet jeśli chcesz pomóc, najpierw dzwoń po karetkę"


(...)
 

 
Czyli piosenka dla mnie

Może nie jakoś fanatycznie ale lubię mieć ładne ubrania, mieć w czym wybierać i robić jakieś zestawy. Mam raczej mierny skill w kompletowaniu ubioru pod jakiś zgrany line-up ale gust raczej dobry dlatego też większość rzeczy po prostu dobrze na mnie wygląda dzięki czemu nie widać za bardzo jakiś zgryzów typu skarpety + sandały .

Oczywiście na zły humor najlepsze jest piwo, seks i dobry mecz a gdy nie masz dostępu do tych błogosławieństw to musisz oprzeć się o kobiece metody. Dlatego dziś wydałem lekką ręką prawie pół kafla na ciuchy. Zarabiam na siebie to mogę, a co mi. Nie powiem, humor się poprawił. Zresztą od dawna wiadome, że w nowych ubraniach czujemy się po prostu lepiej.

Na koniec tytułowa piosenka

 

 
Wylosowana piosenka to


Muzyka - słucham tylko polskiego rapu, szczególnie ze wskazaniem na podziemie. Jestem strasznym ignorantem i nie potrafię wytrzymać więcej niż minuty innego gatunku niż mój. Poza tym mam staranie wyselekcjonowanych raperów których słucham ,więc reszta tych, którzy mi nie pasują też są asłuchalni dla mnie.

Hajs - się zgadza. Poza tym "Zarobię milion przed 30stką albo spalę się i zdechnę na pensji, w jakimś Tesco, z całą resztą" Eis

Odlot - największy odlot to miłość. Zdecydowanie.
  • awatar Amta: o tak z tą miłością się zgodzę, jeśli ona naprawdę istnieje i nie jest to wymyślony przez nas nawyk "kochania". I oby to nie było tylko przyzwyczajenie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I już mnie to powoli pożera. W sensie ,że już ma mnie w zębach i powoli ciacha na drobne kawałeczki które wymiesza ze śliną i gładko połknie. Nie wiele już mam sił żeby próbować się bronić przed tym. Zero pomoc z zewnątrz, wewnątrz brak nadziei. To już prawie 8 miesięcy a mi się dalej nic nie udaje w tej kwestii.

Jeśli życie polega na wyciąganiu wniosków ze swoich błędów i dzięki temu stawaniu się lepszym to w tej kwestii jestem już super-manem...



I tak chuja z tego mam...

  • awatar Amta: czasami tez mam takie wrazenie jakbym była tylko ja i dookoła mnie tylko ten wybitnie szary świat.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wylosowana piosenka to




Co było a nie jest - bardzo ciekawie na początek. Myślę, że w odniesieniu do mojej osoby mogę powiedzieć, że powinienem się zastosować do słów Zkibwoya "Z gruntu małe ma znaczenie co było a nie jest". Że wiesz, zapomnieć o wszystkim co było, żyć tym co mam na ten moment i chcieć mieć więcej tego czego pragnę. Trochę takie filozoficzne podejście do tematu ale od razu z tym mi się kojarzy ten temat.

Z drugiej jednak strony ten slogan kojarzy mi się też z dzieciństwem, okresem dorastania. Chętnie wracam pamięcią do tamtych czasów, wszystko było piękne i nowe, świeże. Jakoś w tamtych czasach pamiętam, wszystko mi wychodziło. Nic się nie uczyłem - same piątki. Brak zainteresowania drugą połówką - ciągle jakaś przy boku. Pusto w kieszeni - każdy dzień był pełen szczęścia. Mogę tak długooo...

Zdecydowanie, nie przedłużając.

"Z gruntu małe ma znaczenie co było a nie jest"
 

 
Wpadłem na kolejny pomysł a ,że jak mi się coś podoba to to realizuje w miarę chęci. Wymyśliłem sobie, żeby pisać na temat podyktowany losową piosenką z mojej playlisty. Nie ważne czy wypadnie coś infantylnego czy może wyniosłego! Coś na ten temat muszę napisać. Może to bezsensu ale póki co wydaje mi się, że w ten sposób rozwinę w sobie umiejętność udzielenia się w każdym temacie swoją refleksją.

W ogóle mam pomysł na ten blog, chcę realizować tu różne koncepty które tworzą się w mojej głowie. Fajnie mieć taką odskocznie po ciężkim bądź lekkim dniu.

Mam bloga, nie wierzę



PS. Ten pomysł realizuję pod nazwą "pisanka"
 

 

ODP

Taki wpis żeby sobie pomarudzić z uśmiechem na ustach

Strasznie irytują mnie sytuacje w których dostaje jakąś wiadomość, ktoś dzwoni czy cokolwiek a ja nie odpowiadam po chwili bo ogólnikowo jestem zajęty. Zanim zdążę odpowiedzieć w swoim czasie dostaje już milion ponagleń, począwszy od sygnałów przez jakieś smsy "ej odp szybko" po wjazdy na chatę (zdarza się ).

Im bardziej uproszczają nam życie, w chwilę można się skontaktować z każdym per mobile, internet to tym bardziej upierdliwi robią się ludzie! Kiedyś żeby kogoś spotkać trzeba się było z nim umówić albo go odwiedzić a teraz wystarczy wybrać numer bądź kliknąć na czacie. Co najlepsze jakoś kiedyś byliśmy ze sobą bardziej zżyci...

"Zanim nazwiesz mnie sukinsynem który nawet nie odpisze na mail, pomyśl o tym, że może robię teraz płytę albo też mam życie, okej?"
 

 
Nie chce mi się na ten temat rozwodzić. Po prostu, czuję dobrze człowiek. Przez chwilę, na ten moment... Ale to chyba najważniejsze? To co jest teraz? Nie to co było a nie jest. Nic poza tą chwilą. Przyjemnie

 

 
Dziś wpadł mi do głowy pomysł. Pomysł o którym myślałem wiele razy ale ostatnio, z powodu mojego gorszego stanu psychicznego odszedł gdzieś w nie pamieć. Chce się wyprowadzić z domu, zamieszkać samemu i żyć jak normalny, dorosły człowiek. Wiem, wielkie słowa zważywszy na moje poprzednie dokonania oraz to jaki jestem...

Jestem jednak zdesperowany by się wyrwać. Nie mam już najmniejszej ochoty żyć na garnuszku rodziców, szczególnie teraz, kiedy zarabiam pieniążki i mam iść na studia. Mniej więcej znam warunki jakie panują w moim mieście jak i w innych, większych. Będzie ciężko jakoś wyżyć za to co zarabiam, lepsze to niż żyć na kocią łapę - tak myślę. Jakkolwiek to póki co tylko plany, poparte jednak silnym pragnieniem dokonania tego.

Patrząc na sytuację w jakiej się znajduje nie mam najmniejszych obaw czy zastrzeżeń do tego. Tu czy gdzieś na stancji będę sam, ale chociaż zajmę czymś czas. Lubię gotować, więc będę miał chociaż możliwość eksperymentowania. Lubię gotować dla kogoś. Dla siebie niekoniecznie. Sporo obowiązków wiąże się z taką decyzją ale najważniejsze to ,że w końcu nauczę się SPRZĄTAĆ PO SOBIE . Tak mi się wydaje haha ...

 

 
Coś mnie uderzyło i bynajmniej nie piorun. Od paru dni czuję się dziwnie, tak jakbym miał ochotę na robienie wielu różnych rzeczy na które wcześniej nie miałem chęci czy odwagi. Nie wiem skąd ta energia we mnie ale sprawia mi nie tyle co szczęście a radość. Czuję się radosny i chce ją wykorzystać póki jest, złapać i wykorzystać. Trochę nie miła gościna ale wierzę w to, że ona jest po to żeby coś zmienić na lepsze.

Zaskakujące, że założyłem w sumie tego bloga, żeby sobie tu popłakać trochę w rękaw i jakoś wyrzucać z siebie wszystko co mi leży na sercu a tu po paru dniach projekt nie wypalił. Nie mam jednak nic przeciwko

Czuje się o wiele lepiej niż zwykle i wiem, że może być jeszcze lepiej. Dziwne...

Wspaniałe!
 

 



Ciężko cokolwiek napisać... Uwielbiam w nocy odpalić, zamknąć oczy i odegrać w głowie mój własny teledysk do tego utworu. Majstersztyk.
 

 
Czasem wydaje mi się ,że świat powoli zmierza do zagłady. Nie przez uderzenie meteoru, potop czy chociażby ingerencje Boga a poprzez zachowanie ludzi. W przeciągu 10 lat świat tak posunął do przodu zarówno w dobrą, pozytywną stronę jak i przy okazji rozwinął negatywne zachowania.

Nie potrafię zrozumieć coraz większej frywolności, braku jakiegokolwiek wstydu i natężonego seksualnego przekazu wszędzie... Wchodzę na jakikolwiek portal internetowy - wszędzie pół nagie kobiety i masa seksualnych tematów o któryś parę lat temu wstydzono się pomyśleć. Włączam TV a tam to samo. Nie zapominając o gazetach, plakatach czy chociażby tematach rozmów ludzi. Wszystko kręci się w okół seksu i pieniędzy. Nie czuję się jak wielki odkrywca pisząc to. Baa, to każdy w miarę ogarnięty osobnik powinien zauważyć, po prostu przeraża mnie to. Kiedyś skórzane legginsy były zarezerwowane nie dla zwykłych prostytutek a dla ekskluzywnych domin. Teraz nosi je co piąta gimnazjalistka. Nikt nie widzi w tym nic złego. Dla rodziców to po prostu duch naszych czasów a dla dzieci taka moda i kanon obowiązujący żeby móc poczuć się atrakcyjnym...

Wszystko co lansuje internet i media nagle staje się modne. Nie potrafię zrozumieć jak zdanie jednej osoby, uważanej za projektanta mody może dyktować to, w co wolno się ubierać a co sprawia, że jest się passe.

Nie masz pieniędzy? Jesteś śmieciem...

Nie uprawiasz seksu z każdym i wszędzie? Jesteś nudny...

Nie nosisz tego co nakazuje moda? Jesteś wieśniakiem...

Boję się co będzie za kilkanaście lat, gdy te osoby które obecnie są opętane taką hierarchią wartości zaczną tworzyć naszą społeczność. Trendy, mass media czy organy władzy. Czy upadniemy jeszcze niżej, czy jest to w ogóle możliwe jeszcze bardziej?

Czasem jestem taki nudny i pretensjonalny, może dlatego jestem sam...

 

 
Ostatnio czuję się jakbym był skazany na banicję od normalnego, szczęśliwego życia. Po prostu nic się nie układa, nic nie daje mi szczęścia albo chociaż odsuwa ode mnie przykre myśli. Nie wiem czy to kara od Boga za wszystkie złe rzeczy które zrobiłem wcześniej i może jest w tym jakiś głębszy sens? Może muszę wynieść z tego lekcje, przeanalizować moje błędy i stać się lepszy? Niestety, nie mam do tego sił ani wiary, że to prawda. Nie znajduję nawet odrobiony spokoju czy pozytywnych rzeczy w moim życiu które przytrzymywały by mnie w walce o zmianę.

Jeśli jest jakiś termin określający moje samopoczucie to prawdopodobnie byłby to "niespokojna dusza". Nie mogę spać a jak już zasnę to nie chce wstawać. Ciągle myślę o wszystkich złych rzeczach które mi się przytrafiły, które teraz nade mną ciążą i które mogę sobie zrobić w przyszłości. Zmuszam się by żyć, o ile życiem można nazwać spędzanie całych dni przed komputerem i załatwianie podstawowych potrzeb fizjologicznych. Nic się nie zmienia, a wszystkie próby zmian kończą się porażką. Nie wiem już jak ruszyć do przodu, wszystko czego się tknę mi się nie udaje a dodatkowo tylko popadam w alkoholizm.

Lubię się napić, bo wtedy nie myślę o niczym ważnym, o sobie i o życiu. Wyłączyć myślenie jest fajne na krótką metę... Zapomnieć o wszystkich przykrościach które Cię otaczają. Cokolwiek zrobię to i tak zawsze za mało. Czasem się zastanawiam na jakiej to działa zasadzie, czy niektórzy rodzą się by być śmieciami bez perspektyw i męczyć się przez całe życie by w końcu samemu je przerwać? Skoro życie to dar to dlaczego niektórzy mają wszystko na skinienie palcem a inni duszą się w swojej samotności i upadają pod naporem kolejnych, nawarstwiających się porażek?

Codziennie przed snem wyobrażam sobie co by było gdybym miał kogoś bliskiego, odnosił sukcesy czy znał sens swojego życia. Może to dlatego nie mogę spać? Bo nienawidzę tego momentu przed snem...

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 




Obejrzałem ten filmik Mediuma w całości.

Na początku nie chciałem nawet w to wchodzić. Później postanowiłem obejrzeć tylko fragment żeby przekonać się o co mu chodzi. Obejrzałem całość. Żeby nie skłamać pierwszą cześć widziałem na wyrywki. Nie byłem wtedy w okresie mojego życia który zachęcałby mnie to sprawdzania wywodów o Bogu. Mediuma jako rapera nie słuchałem, sprawdzałem wyrywkowo polecane numery ale szybko o nich zapominałem. Jeśli to był plan na promocję to na mnie mu wyszło bo zacząłem sprawdzać jego twórczość od pierwszego albumu "Seansu Spirytystycznego" idąc dalej aż do "Graala". Na co dzień słucham innych raperów ale jego twórczość mnie wciągnęła. Trochę świeżości na mojej playliście zawsze spoko.

Jednak nie o Mediumie raperze chciałem napisać a o Mediumie człowieku. Strasznie ciekawi mnie czy to co on głosi (tak to odbieram) jest prawdą czy jak już wspomniałem planem marketingowym? Z mojej strony bardzo bym chciał ,żeby jednak to co mówi było prawdą. Zawsze wierzyłem w to, że jest coś ponad ludzi gdyż całe to piękno które nas otacza nie mogło powstać ot tak, samo z siebie.

Z wiarą miałem różne zawirowania, od dziecięcej ciekawości po bycie pewnym do zwątpienia w którym tkwię do dzisiaj. Ten filmik coś u mnie zmienił, w zasadzie to pierwszy już uruchomił we mnie myślenie jednak dopiero ten który zalinkowałem spowodował lawinę myśli. Wiele osób ze środowiska jak i osoby zainteresowane jego przemową stara się umniejszać jego niezachwiane przekonanie, że to co mówi jest prawdą. Mimo to, Medium dalej odnosi się do nich z wielkim szacunkiem i uśmiechem na ustach. Ja bym tak nie potrafił...

Chciałbym mieć taką nadzieje w sercu jak on oraz wiarę w Boga. Jestem całkowicie zagubiony w wierze, w życiu... Nic nie ma dla mnie sensu, najchętniej bym pstryknął palcami i zniknął. Nie wyobrażam sobie takie fali krytyki na moją osobę którą on znosi z wielką pokorą i bez unoszenia się w gniewie. Zaimponował mi swoją postawą i podejściem.

Nie mam pojęcia czy to prawda, czy Bóg faktycznie istnieje i trzyma pieczę nad nami wszystkimi. Ale takie pojedyncze osoby które potrafią wyjść na przekór wszystkim i powiedzieć co czują, co mają w sobie i w co wierzą dają mi choć odrobinę nadziei na to, że nie wszystko w naszym świecie zostało zniszczone poprzez fałsz i plastik. Że są jeszcze jakieś wartości wyższe...
 

 
Prawdziwe oblicze człowieka ujawnia się kiedy siedzi sam ze sobą zamknięty w czterech ścianach. Wtedy nie trzeba żyć fikcją którą układa się pod świat zewnętrzny, pod znajomych, szefa w pracy czy panią Jadzie ze spożywczaka.

Często mam ochotę to jebnąć, zostawić. Tylko, że ja nie mam czym jebnąć ani tym bardziej co zostawiać. Wszystko co miałem to straciłem, albo w ogóle nie miałem nic na stałe. Często widzę jak ludzie mówią ,że nie warto się do niczego przywiązywać.

"Mama miała racje, zgadła. Kumple odchodzą, zostaje pusta ławka." Włodi

Ciekawe czy to prawda, że alkoholikiem się jest nawet kiedy się sięga po 1 piwo dziennie. Wystarczy ciągłość tychże działań. Jeżeli te słowa mają swoje potwierdzenie to... jestem alkoholikiem. Miewam problemy z ciągami i nie mówię o matematyce. Jakby liczyć od dziś to co najmniej z tydzień dzień w dzień coś piłem. Okazja zawsze się znajdzie, szczególnie w pewnych hermetycznych gronach. Nie mam pojęcia czy to znane czy raczej nikt o tym nie słyszał ale u mnie się pije zwykle z okazji urodzin Ani. Ani moich ani Twoich.

Dziwna ta Ania... codziennie ma urodziny...
 

 
Co się ze mną dzieje? Czy jest aż tak źle, że muszę zakładać sobie anonimowe konto w celu pisania o wszystkim co myślę?

Nie mam nikogo komu mógłbym powiedzieć coś więcej niż "chodź na piwo" czy "masz ogarnąć litra?". To jest żałosne i mnie przerasta, może nawet już przerosło.

Jestem na skraju, na skraju załamania nerwowego i wykończenia. Czuję się wypalony i samotny. Każda chwila życia powoduje zmęczenie mojej duszy, jakby nic nie miało znaczenia. To nie życie tylko trwanie. Ale nawet trwać nie mam dla kogo ani po co.

Czasem dobrze jest sobie tak po prostu napisać co się myśli, wyrzucić to z siebie. Mam taką nadzieję, chociaż tutaj ją odnajduje. Innej już nie mam, bo nic się nigdy nie zmienia. Chciałbym usunąć to konto, nie pisać tu i móc mieć chociaż jedną osobę z którą mógłbym porozmawiać o mnie. Nie o niej, nie o duperelach ale też czasem, niekoniecznie codziennie ale te parę słów co jakiś czas. Nie mogę, dlatego piszę. Piszę, bo nie mam już nic...
  • awatar Amta: Zaraz tam beznadzieja, mozna wszystko od nowa naprawić i zyc z usmiechem na twarzy. I nie usuwaj konta, jak chcesz to mozemy korespondowac razem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›